piątek, 26 lipca 2013

sami mówimy o sobie, choć nie ma o czym gadać.

Ostatnimi dniami 'coś' często mi powtarza abym napisała tutaj notke i w miarę możliwości zaglądała częściej. Zmieniłam szablon, (który jakoś bardzo mi nie przypadł do gustu, staram się znaleźć coś innego) trochę odświeżyłam swój profil i myślę że jakoś dam radę i nieco się napocę nad tym blogiem.

To może zacznę od początku ;-)


Mam na imię Iwona, urodziłam się w 97'. Mieszkam w Jastrzębiu-Zdroju, miejscowości położonej na czarnych ziemiach, wśród kopalń i zieleni. Kocham to miasto, nie wyobrażam sobie że miałabym się teraz stąd wyprowadzić.

Słucham głównie polskiego rapu, moimi ulubionymi artystami są: Miuosh, Shellerini, Vienio, Szad, DJ Soina oraz Dixony. Po za nimi, na moich playlistach znajdują się wykonawcy tacy jak: Kid Cudi, Nicole Scherzinger, Beyonce oraz Lana Del Rey, której piosenki bardzo przypominają mi o pewnej osobie...

Jeżeli chodzi o mój gust filmowy, to lubię takie, w których dużo się dzieje czyli głównie wojenne, akcji, sci-fi, historyczne, przygodowe i z super bohaterami! Nie lubię romantycznych, chociaż jeden mi przypadł do gustu a mianowicie "Oświadczyny po Irlandzku". Ulubionymi są: "Gwiezdne Wojny" (miłuję nad życie), "Mroczny rycerz", "Iron Man", "Transformers" oraz "Szybcy i wściekli".

Tak po za tym to czytam książki (kocham je, najlepszy wynalazek na świecie!), zajmuję się postcrossingiem, interesuję się sportem; piłka nożna, siatkówka, formuła 1, skoki narciarskie, trochę tenis i piłka ręczna. W wolnym czasie ( i o ile mam ochotę :p) oglądam seriale: Sherlock, White Collar, Modern Family i Castle. Lubię czas spędzać z rodziną, są najcenniejsi w moim życiu.

Poprzednie notatki nie tętnią życiem, przechodziłam ciężki okres i potrzebowałam gdzieś popisać. Teraz chcę się uśmiechać i staram się jak najwięcej. Szukałam cały czas recepty na to, jedno "lekarstwo" już mam za którym bardzo tęsknie chociaż nie wiem jak to jest możliwe? A tak po za tym pozwolę sobie przytoczyć tekst: "człowiek zaczyna żyć gdy przestaje męczyć przeszłość"- Sheller.


Na tym krótki wstęp o sobie zakończę, przy najbliższej okazji popiszę coś jeszcze. Ogólnie miałam opublikować to wczoraj ale mi neta odłączyli...

3majcie się!

sobota, 22 czerwca 2013

my mind runs i can never catch it even if i got a head start, God please tell me i am feeling so alone way..'.

Wyszłam w końcu z domu mimo choroby. Wiedziałam żeby nie wstawać na te egzaminy... Nie chce mi się pisać w notatniku, więc poużalam się nad sobą tutaj bo chyba nikt tu nie wchodzi. Trzęsą mi się ręce, nie wiem co powiedzieć.


Byłyśmy coraz bliżej, to i serce mi biło coraz mocniej i szybciej. Stoimy już przed, ja nie ogar, słyszę głos - już w ogóle nie wiem co się stało, przechylam głowe na bok a to On coś mówiący. Serce wróciło do poprzedniego stanu, wszystko stało się czarne a we mnie pulsowało, myślałam że padnę...


Wiem że narzekam ale chyba ostatni rozwój zdarzeń stał się przypadkowy, niesprawiedliwy. Leżałam w domu w czwartek i dostałam dwa smsy że mam 5 na koniec z języka angielskiego i języka polskiego. Cholera, jak ja się cieszyłam z j.p., był to dla mnie priorytet! Ale wszystko zdechło. Nauczyciel to nauczyciel, jego sprawa jednakże myślę że nie zasłużyłam na takie dobre oceny. Miałam chwile zachwiania czy może się nie odwołać od tych ocen, ale mogłabym pociągnąć nieszczęście na resztę klasy. Tak samo zdałam egzamin, którego nie powinnam zdać. Kuźwa wszystko zapomniałam! Zaczęłam się motać, moje rozkojarzenie ogarnęło mnie całą bez litości. Przygotowywałam się idealnie do niego a wyszło jak wyszło.


W domu "sielanka" trwa, jutro też będzie równie zajebiście jak dziś i wczoraj. Wróciłam do domu, położyłam się na łóżku i bezsilnie zaczęły mi spływać łzy po policzkach, nie potrafiłam nawet głupich lekarstw połknąć, to jest chore.


30 stopni na dworze, siedzę jak debil w czterech ścianach gdy wszyscy się zajebiście bawią.


Cały czas tylko to: 
"it's You, it's You, it's all for You, everything I do. I tell you all the time heaven is a place on earth with You"



Niech mi ktoś pomoże....

niedziela, 16 czerwca 2013

może to morze strat, a może to już ocean.


Serio już pomału koniec szkoły, niby 14 dni a to i tak nie dociera.
W czwartek był komers. Za wszelką cenę próbowałam się dobrze bawić i w sumie fajnie było potańczyć z kimś, ale i tak w którymś momencie mnie złapał dół i już miałam ochotę wracać do domu.
Popłakałam się, jakby nie inaczej, co to za impreza bez płaczu.
Szkoda mi było dwóch osób. Nie mogłam patrzeć jak mulił, a ona... Nie wiem jak jej pomóc, mam nawet wrażenie że jeszcze bardziej ją wkurzam (ah, jak przyjemnie)...... Czuję że nie potrafię ludziom pomagać i ich podtrzymywać na duchu.

Papiery "wstępne" do szkoły zaniesione, nie wiem czy dobrze zdecydowałam ale już za późno. Wystraszyłam się gdy przyjęto moje podanie...
Dziewczyny namawiały mnie, żebym szła z nimi do szkoły. Uwzięłam się i nie potrafię im ulec. To jest miłe, czułam się momentami nieswojo w klasie, teraz na komersie przemyślałam kilka spraw i mimo wszystko będzie mi ich wszystkich na jakiś sposób brakować.

"to pierwszy krok samotnej drogi z Tobą w sercu" - BIAK

Naaareszcie. Dzisiaj przyszłam i czułam jakbym Go z dwa miesiące nie widziała... Ostatnim razem, płynęły od Niego piękne słowa... Zaś miałam wrażenie że się unosił w powietrzu, mówił łagodnie i powoli no po prostu nie potrafię znaleźć słów. Miałam już wracać, gdy "coś" mnie pociągło i wróciłam do Niego. Tak to wszystko szybko zleciało że nim się zorientowałam to byłam już w domu.
Czekam dalej, nic nowego - cały czas czekam.

Muszę się wziąć w garść, nie mogę na siebie patrzeć w lustrze...