sobota, 22 czerwca 2013

my mind runs i can never catch it even if i got a head start, God please tell me i am feeling so alone way..'.

Wyszłam w końcu z domu mimo choroby. Wiedziałam żeby nie wstawać na te egzaminy... Nie chce mi się pisać w notatniku, więc poużalam się nad sobą tutaj bo chyba nikt tu nie wchodzi. Trzęsą mi się ręce, nie wiem co powiedzieć.


Byłyśmy coraz bliżej, to i serce mi biło coraz mocniej i szybciej. Stoimy już przed, ja nie ogar, słyszę głos - już w ogóle nie wiem co się stało, przechylam głowe na bok a to On coś mówiący. Serce wróciło do poprzedniego stanu, wszystko stało się czarne a we mnie pulsowało, myślałam że padnę...


Wiem że narzekam ale chyba ostatni rozwój zdarzeń stał się przypadkowy, niesprawiedliwy. Leżałam w domu w czwartek i dostałam dwa smsy że mam 5 na koniec z języka angielskiego i języka polskiego. Cholera, jak ja się cieszyłam z j.p., był to dla mnie priorytet! Ale wszystko zdechło. Nauczyciel to nauczyciel, jego sprawa jednakże myślę że nie zasłużyłam na takie dobre oceny. Miałam chwile zachwiania czy może się nie odwołać od tych ocen, ale mogłabym pociągnąć nieszczęście na resztę klasy. Tak samo zdałam egzamin, którego nie powinnam zdać. Kuźwa wszystko zapomniałam! Zaczęłam się motać, moje rozkojarzenie ogarnęło mnie całą bez litości. Przygotowywałam się idealnie do niego a wyszło jak wyszło.


W domu "sielanka" trwa, jutro też będzie równie zajebiście jak dziś i wczoraj. Wróciłam do domu, położyłam się na łóżku i bezsilnie zaczęły mi spływać łzy po policzkach, nie potrafiłam nawet głupich lekarstw połknąć, to jest chore.


30 stopni na dworze, siedzę jak debil w czterech ścianach gdy wszyscy się zajebiście bawią.


Cały czas tylko to: 
"it's You, it's You, it's all for You, everything I do. I tell you all the time heaven is a place on earth with You"



Niech mi ktoś pomoże....

0 .:

Prześlij komentarz